Walczmy wspólnie! Wszyscy!

Krzyczę przez sen. Brzydkie słowa krzyczę, bo mi się śni, że protestuję. Na żywo tez krzyczę.
Tak strasznie czuję, że ani aborcja na życzenie, ani zakaz aborcji nie rozwiąże żadnego problemu, że muszę to napisać, chociaż pewnie to oczywiste i naiwne.. Ale tyle energii jest teraz w nas (kobietach i mężczyznach) - po obu stronach! I możemy wspólnie zawalczyć, żeby takie decyzje były jak najrzadziej? Bo przecież aborcje i tak będą, tak jak teraz są!

Chore dziecko?!?!

Posłuchaj rodziców niepełnosprawnych dzieci. Większość z nich w ciąży nawet nie wiedziała, że ich dzieci będą chore. Niektóre choroby to komplikacje poporodowe, czasem błędy lekarskie, niektóre rodzą się chore, inne ulegają wypadkom, albo choroba ujawnia się po kilu latach.

I tyle.

Nie masz na to wpływu.
fifty-fifty.

Wyobraź sobie dziewczyno.
Twoje wymarzone dziecko - Jest chore.
i wymarzone życie - też..
Zostaje Ci walka o życie. zdrowie, sprzęt, leki, rehabilitację.
Patrzenie na cierpienie. Na to, jak choroba zabiera uśmiech dziecka i kolejne tak z trudem wywalczone osiągnięcia.
Uczysz się nie porównywać, nie myśleć 'dlaczego ja?!?!?'.
Uczysz się nie patrzeć z nienawiścią i zazdrością na te, którym się udało.
Nie ryczeć słuchając "mój jeszcze nie mówi R", kiedy Ty walczysz o kontakt wzrokowy i przegrywasz.

Robisz co możesz. Zostajesz sama, może z rodziną? oby.
Żebrzesz o pieniądze na leki, życie, na wszytko. Państwo Ci daje wózek nawet (o ile choroba jest w wykazie i o ile dziecko za szybko nie wyrasta z wózka i się przebijesz przez biurokrację i zmieścisz się w limitach)
Czasem słyszysz że jesteś pasożytem. Takim roszczeniowym, w dupie Ci się poprzewracało, tyle miejsca przed supermarketem potrzebujesz mieć wolnego?!?!
Każdego dnia walczysz, patrzysz na cierpienie i cierpisz. Ale czasem znajdziesz siłę jeszcze żeby pomóc innym.

Nie dasz rady tego udźwignąć? Kto jak nie ty!??! Nawet jak nie dasz - to dasz. MUSISZ. Jeśli nie - nikt się o tym nie dowie. Będziesz wiedziała tylko Ty. Codziennie.


Wyobraź sobie chłopaku. Twoja najpiękniejsza córka, twój najdzielniejszy kiedyś syn. Są chorzy. Cierpią, Twoja najfajniejsza  na świcie kobieta jest strzępkiem. Jeśli dasz rady to udźwignąć - super. Będziesz pracował za Was obydwoje. Będziesz robił to wszytko co wyżej + jeszcze więcej.

Nie dasz rady tego udźwignąć? Taaaaa... może przypadnie Ci w udziale zaszczytny tytuł "Naczelnego skurrrwesyna w gminie". Zostawienie kobiety z dzieckiem już klasyfikuje Cię do tej kategorii, a z chorym dzieckiem - znacznie zwiększasz szanse na wygraną! Pewnie nie będziesz się tym chwalił na pierwszej randce. Ale żeby ułożyć sobie nowe życie i wesprzeć swoje dziecko - jakoś będziesz musiał to załatwić.. może po prostu uciekniesz i zerwiesz kontakt? może wtedy Ci się uda? Nie wiem kiedy Ci się uda poczuć się ze sobą dobrze..
 
Ja miałam szczęście póki co po prostu. I nie umiem sobie tego wyobrazić. Ale czuję że muszę was prosić: Walczmy!

Walcz!
O pomoc rodzicom niepełnosprawnych dzieci. Dzieciom niepełnosprawnych rodziców! Domagaj się tego od Państwa!
Wspieraj... Uśmiechem, czasem, pieniędzmi. Jeśli coś ci zostaje - podziel się. Chociaż 10 zł miesięcznie, przecież tyle możesz - jeden obiad na mieście, albo zupa w domu zamiast kotletów? Tobie dużo łatwiej zarobić!
Jeśli słyszysz, że zbierają się rodzice niepełnosprawnych dzieci przed sejmem - to dołącz do nich.
Obyśmy nigdy tej pomocy nie potrzebowali.. Ale nie wiesz co będzie. nie masz na to wpływu!


Ciąża w wyniku gwałtu?!?!

Posłuchaj zgwałconych kobiet. Ile ich znasz? Nawet nie wiesz. Bo to wstyd dla kobiety. To kobieta jest winna, bo nie tak się ubrała, bo wyszła nocą do sklepu..
Wyobraź sobie.. pewnie tak jak wyżej.. nie możesz sobie tego wyobrazić, jeśli tego nie przeżyłaś/eś.

Walczmy! Przeciw przemocy w rodzinie i na ulicy.  O wsparcie psychologiczne! O kompetentną w takich sprawach policję! O dobre prawo! O nie piętnowanie (pokrzywdzonych :)!) O dotacje państwowe dla organizacji pomagającym ofiarom przemocy (teraz są zabierane...)


Niechciana ciąża!?!?!?!

Wyobraź sobie ze Twoja nastoletnia córka zaszła w ciążę. Że twój nastoletni syn będzie ojcem. Jeszcze się nie goli...
Wyobraź sobie, że ona/on chce tego dziecka! Umiesz to uszanować? To ich decyzja! (pewnie Twoje pieniądze..)
Wyobraź sobie, że nie chce, boi się, czuje ze nie da rady..  A jeśli już są starsi? Sama znam kilka kobiet i jedna parę którzy zdecydowali się na aborcję. nielegalną oczywiście. (Oczywiście jakby przyszedł do mnie prokurator to powiem ze to zmyśliłam na potrzeby tego wpisu). I dowiedziałam się o tym nie przy herbatce.. To były trudne i bolesne decyzje.


Walczmy! O edukację,  antykoncepcję (i lekarzy którzy leczą nas zgodnie wiedzą medyczną a nie przekonaniami religijnymi) i ogólnodostępne tabletki po.


Walczmy o wsparcie!!!!! samotnych matek, młodocianych rodziców, rodzin w trudnej sytuacji... 


Dla jednych humanitarne jest donoszenie bardzo chorego dziecka i bycie z nim przez tych kilka dni wspólnie. W miłości. Dla innych jest to barbarzyństwo. Dla nich skrócenie czyjegoś cierpienia to akt współczucia. Nie oceniaj - to nie Twoje decyzje. Nie znasz cudzego cierpienia! Dla tych pierwszych potrzebne jest wsparcie i hospicja prenatalne, dla tych drugich.. potrzebna jest pomoc też.

A jeśli kobieta zdecyduje się urodzić dziecko i oddać je do adopcji - to nie jest to wyrodna suka, tylko kobieta, która jeszcze nie jest gotowa na bycie matką. A jeśli usunie ciążę - to nie jest to morderczyni!
Potrzeba nam WSPARCIA! 
Walczmy o nie!

..Walczmy też o nasza gospodarkę, bo z czegoś to wszystko trzeba będzie sfinansować.. heh..
.. ufff wypisałam się  :)


A o samej aborcji - porozmawiajmy sobie potem może? jak nauczymy się rozmawiać a nie tylko krzyczeć i zakazywać/nakazywać??

KH
PS: może to nie jest najlepsza strona do napisania tego co powyżej.. ale Latający Kufer powstał z myślą o niepełnosprawnych też dzieciach i strasznie mnie boli kiedy się teraz ciągle o nich mówi w temacie aborcji, a nie mówi w temacie po porodzie..

Gdyby.. Wtedy.. Żeby..

Gdyby różdżka Czarodziejki miała Moc..
Wtedy wyczarowałaby takie czary..
Żeby..

Wszystkie Dzieci:
miały bezpieczny dom i w nim tych, którzy je kochają.
miały przyjaciół, z którymi będą się bawić, zachwycać i zadziwiać.
miały głowy pełne marzeń, pomysłów i pięknych snów
miały tyle uwagi dorosłych, wody, jedzenia, ubrań, zabawek, nauki.. ile im potrzeba.


żeby były zdrowe
żeby były kochane
żeby były bezpieczne
żeby były szczęśliwe

I jeszcze.. żeby wyrosły na takich Dorosłych, dzięki którym żadne Czarodziejskie Różdżki nie będą potrzebne! :)



(na marginesie: co do uwagi, nauki i wody - niech będą najlepszej jakości! :) 
(na marginesie marginesu: ta jakość powinna też się pewnie tyczyć jedzenia... ale Czarodziejka mogłaby mieć problem z wyczarowaniem takiegoż))